sobota, 3 sierpnia 2013

2. Two pieces of a broken heart...

#Finn ‘s POV
Dlaczego ona mi nie wierzy? Byłem za mało przekonujący? Dobra, cokolwiek. Musze skontaktować się z matką Stephanie. Wyciągnąłem z kieszeni moich jeansów telefon. Nie był to żaden iPhone czy Blackberry. Stawiałem na prostotę oraz funkcjonalność. Nacisnąłem klawisz ‘’ odblokuj ‘’ i wyszukałem numer Karen. Po dwóch sygnałach rozległ się dźwięk w słuchawce.
- Karen Payne, w czym mogę pomóc? – Odbierała tak każde połączenie.
- Witaj Karen, tu Finn.
- Finn, o Jezusie… Coś się stało? Znalazłeś ją? – Jej głos drżał.
- Weź najpierw głęboki wdech i wydech, dobrze? -  Próbowałem ją uspokoić, oczywiście bez skutku.
- Nie pieprz głupot! – Krzyknęła. – Masz ją? Masz moją córeczkę? Moje kochane dziecko?
- Mogę powiedzieć tak. Odnalazłem ją, ale mi nie wierzy i uciekła z naszego spotkania – wyleciał ze mnie potok słów.
- O Boże! No to zrób coś Finn! Proszę cię – szlochała.
- Postaram się Karen. Trzymaj się – i rozłączyłem się.
‘’Teraz muszę się przespać. Przynajmniej wiem, że jeden punkt z mojej listy rzeczy do zrobienia jest już wykonany. Znalazłem ją. Następnie będę musiał ją przekonać, aby poleciała ze mną do prawdziwej rodziny, a porywaczy zamknąć w więzieniu. To był długi dzień.” – Pomyślałem i wskoczyłem na hotelowe łóżko i zapadłem w ciężki sen.

#Stephanie ’s POV

Ojciec wrócił późno w nocy. Ostatnio coraz dłużej zostaje w pracy. Cóż, mechanik tak czasami ma. Musi skończyć robotę jeszcze przed przybyciem klienta. Jeśli nie zdąży obniżają mu pensję. Mark, bo tak ma na imię,   stara się jak może. Zarabia marne grosze, ale dzięki mamie jakoś dajemy radę. Elisabeth jest dobrze zarabiającą księgową w jakiejś nieznanej mi bliżej firmie. Wiem, że ma coś wspólnego z dekoracją ogrodów. W każdym bądź razie rodzice, o ile mogę ich nimi nazwać, nigdy mnie nie okłamali. Po tym co usłyszałam od Finn’a i przeczytałam z papierów znalezionych w komodzie zaczynałam się poważnie zastanawiać. Po pierwsze musiałam z nimi porozmawiać. Na spokojnie, bez rozpoczynania  jakichkolwiek kłótni. Po prostu muszą mi to wyjaśnić i tyle. Gorzej będzie, jeżeli to Finn będzie miał rację. Nie mam pojęcia co wtedy zrobię. Zamknę się w sobie, ucieknę od rodziców, może wyprowadzę się do Londynu – do prawdziwej rodziny? Payne… coś mi mówiło to nazwisko. Nie mogłam sobie przypomnieć. Wiem, że gdzieś je już słyszałam.
Szykowałam się rano do szkoły. Ten sam nudny schemat, czyli : wstać, ubrać się, umyć, zjeść śniadanie i wyjść. Każda inna nowość w moim poranku była dla mnie szokiem. Zdziwicie się, jeżeli powiem, że największym szokiem tego dnia był policjant siedzący w kuchni, kiedy już miałam jeść śniadanie.
- Dzień dobry – przywitałam się cicho.
- Witam. Nazywam się Dylan Ferguson i jestem tutejszym oficerem. Nie chciałbym przeszkadzać, ale mam  kilka pytań do ciebie, moja droga.
Dylan był czarnoskórym mężczyzną z wystającym brzuchem. Miał lekki zarost na swojej pulchnej twarzy. Na czubku głowy nie miał nic, był łysy. Wyglądał jak typowy policjant ukazywany w filmach z pączkiem w ręce.
- Do mnie? – Zapytałam zszokowana.
Zastanawiałam się o co mogło mu chodzić. Może o tą całą sprawę z porwaniem mnie.
- Tak, pozwolisz?
- Oczywiście – przytaknęłam.
Policjant poprawił swoją marynarką i wstał z krzesła. Podszedł do mnie i zaproponował pójście do salonu, ponieważ w kuchni była mama, która do tej pory się nie odzywała ani słowem.
Usiedliśmy na kanapie.
- Stephanie, czy ty wiesz o tej całej sprawie z rodzicami? Dostaliśmy wiadomość od Finn’a, że powiadomił cię o wszystkim.
- Tak, znaczy się rozmawiałam z nim na ten temat… - wykrztusiłam z siebie te kilka słów.
- Czyli jesteś wtajemniczona – podsumował.
- Tak, ale chciałam najpierw porozmawiać z rodzicami. Miałam nadzieję, że wytłumaczą mi to wszystko – westchnęłam głośno.
- Dziecko, ale co tu jest do tłumaczenia? Oni cię porwali, a potem nawet nie powiedzieli słowa o rodzinie w Anglii przez całe szesnaście lat -  gestykulował energicznie.
- No niby tak, ale przecież wychowywali mnie. Chcę wiedzieć dlaczego to zrobili – wyznałam.
Chociaż głęboko w duszy miałam do nich żal, kochałam ich. Żyli ze mną przez cały czas. W każdym bądź razie zszokowało mnie to, że mnie okłamali. Jak oni mogli?
- Rozumiem, ale pamiętaj, że popełnili przestępstwo i to poważne.
- Więc? Co się stanie? – Zapytałam trochę niespokojnie.
- Trudno mi to mówić, ale będą musieli iść do więzienia. Musimy znaleźć dowody na to, że oni cię porwali – Dylan podrapał się po swojej łysinie.
- Jakie na przykład?
- To musi być jakiś akt urodzenia i inne takie –  próbował wytłumaczyć mi, o jakie papiery mu chodziło.
Serce podskoczyło mi do gardła. Miałam to co potrzebowali.
- Stephanie czy coś jest nie tak? – Widocznie zauważył moje zachowanie.
-Y… no bo ja, ja mam ten akt – wyjąkałam.
- Masz go? To cudownie, mogłabyś nam go oddać jako dowód w sprawie? – zapytał z podekscytowaniem.
- Chyba tak. Zaraz wrócę.
Poszłam powoli do swojego pokoju. Schowałam akt w biurku. Spojrzałam na niego jeszcze raz. Nic się nie zmieniło. Stephanie Payne. Łzy koniecznie chciały odwiedzić moje policzki. Moi rodzice mnie oszukali. Musiałam dać upust emocjom i najzwyczajniej w świecie rozpłakałam się. Musiałam przez chwilę nie schodzić na dół, bo ktoś zapukał do moich drzwi.
- Kochanie, mogę wejść? – Usłyszałam głos mamy.
Drzwi uchyliły się lekko, a do pokoju wślizgnęła się wysoka postać.
- Mamo, dlaczego to zrobiliście? – Zapytałam wprost.
- Córeczko, posłuchaj…
- Bez wykrętów! Nie chce słuchać kolejnych kłamstw! – Wykrzyczałam i znów polały się łzy.
- To nie jest takie proste – próbowała się wytłumaczyć.
- Dla mnie bardzo! Porwaliście mnie i okłamywaliście przez całe moje cholerne życie!
- Wyrażaj się młoda damo! – Poprawiła mnie.
- Nie masz prawa mi rozkazywać! Nie jesteś moją matką! - Wybiegłam z pokoju prosto do salonu, gdzie czekał na mnie Ferguson.
Oddałam mu kartkę papieru i usiadłam w ciszy. Słyszałam jak moja matka, jeżeli mogę ją tak nazwać schodzi po schodach. Nie odwróciłam się do niej. Patrzyłam na pilot, który leżał na szklanym stoliku. Prawie zapomniałam, że powinnam iść do szkoły, ponieważ jest środa. Może nie przypomną sobie o tym fakcie. Wzięłam głęboki wdech, po czym wypuściłam powietrze. Potrzebuję chwili relaksu. Dosłownie chwili. Zamknęłam oczy i równomiernie oddychając liczyłam do dziesięciu.
- Stephanie, dziękuję za pomoc. Teraz mamy wystarczające dowody, że to było porwanie. Masz czas do piątku – podsumował policjant.
- C… co? W jakim sensie so piątku? – Zapytałam lekko oszołomiona.
- Spakuj się, pozałatwiaj swoje sprawy. Będziesz musiała wrócić do swojej prawdziwej rodziny. Poza tym, czy ty nie powinnaś być w szkole? – Jasne, zmień temat…
- Czyli podsumowując mam zostawić wszystko, moi rodzice zostaną aresztowani, a ja zamieszkam w Londynie z ludźmi, o których nigdy nie słyszałam? – Gdybym mogła widzieć siebie, to pewnie turlałabym się po podłodze ze śmiechu. Miałam wielki wytrzeszcz i otwartą buzię.
- Dobrze to ujęłaś. Miłego dnia i wracaj do szkoły. Zadzwonimy później, aby podać ci szczegóły.
Zakończył rozmowę i wyszedł z domu. Nie byłam w stanie się ruszyć. Kompletnie mnie zamurowało. Ocknęłam się po chwili, kiedy mama szturchnęła mnie i powiedziała, że powinnam już iść do szkoły. Zabrałam z podłogi w kuchni swój plecak i wyszłam. Na ulicy nie zwracałam uwagi na to czy kogoś szturchnęłam czy nie. Szłam przed siebie, automatycznie nogi prowadziły mnie do szkoły, chociaż tego nie chciałam. Może Sue mi pomoże…



_______________________________

Hej Kochani. Przychodzę dzisiaj z nowym rozdziałem. Miał być wczoraj, ale nie było mnie cały dzień. 
Mam nadzieję, że wam się spodoba. x

Komentujcie, bo to motywuje x

Jestem otwarta na porady :)

JMSster x

2 komentarze:

  1. Bardzo fajnie się zaczyna to rozkręcać ;) sądząc po opisie bohaterów Harremu nie bardzo spodoba się pojawienie nowej osoby ale nie na długo, czekam na kolejne mam nadzieję że będą pojawiać się często bo już jestem ciekawa dalszych losów ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny :) Zapomniałam podziękować za zaproszenie. Widzę, ze zaczyna się rozkręcać.
    Czekam na next i zapraszm również do siebie.

    http://1d-give-love-to-work.blogspot.com

    Mam nadzieję, że spodoba ci sie moje opowiadanie i licze na rewanż.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń